Przedstawię to może na przykładach.
Turniej 20,000$. 3h gry, zostaje 350 graczy. Mam 40,000, blindy 500/1000 ante 100. 2x średni stack.
Środkowa pozycja, dostaje QJs i bije 3xbb. Dostaje rerise od D - 10,000 (big stack, zostaje mu jeszcze 30,000). Blindy pasują. I tu się włącza myślenie donkowe - 7k do call to nie tak dużo, w razie problemów zostaje mi przecież 30,000. Jak nie trafię to zrzucę. Jak trafię to mogę wydoić gościa na 30,000.
Spada flop - J high. Myślenie donkowe - Pięknie, to ja teraz check, on gra continuation i go mam. Check, D gra za 16,000. Ja przebijam all in 30,000. Easy call i pokazuje KK....
Przykład 2
70,000$. 4h gry, zostaje 200 graczy już są miejsca płatne. Mam 20,000 blindy 400/800. Średni stack ok 15,000.
Na UTG+2 dostaje 99. Zagrywam 2200. Środkowa pozycja zagrywa all-in 10000. Wszyscy pasują. Włącza się myślenie donkowe. Pot wynosi 15,000. Mam do call 8000 - 1/2. Short mógł grać ze wszystkim, powinienem mieć flipa. Call. Przeciwnik pokazuje AA...
Skąd się bierze takie myślenie? Generalnie z braku świadomości jednej rzeczy - w dużych turniejach, gdzie jest albo wolna struktura blindów, albo dużo przeciwników tak, że się w środkowej fazie dalej gra bardzo deepstack, przeciwnicy nie gamblują z przypadkowymi rękami. All-in rzucany przez gracza z 2x średnim stackiem to jest monster. Bo jak się ma 40bb, to nie ma powodu grać ryzykownie i all inować się z AJ.
Z drugiej strony mamy shorty, którzy w turniejach deep wciąż nie są aż tacy krótcy - bo 12bb to wciąż sporo okazji do gry. Ok będą kraść ale zazwyczaj na niepodbitych pulach, będąc jedynym agresorem. Jeśli jednak short po którym 5 osób ruch, zagrywa all-in po rise - też trzeba się spodziewać, że ma dobrze.
Dlatego moi drodzy przyswójcie sobie jedną radę (szczególnie w kategorii takich turniejów jak usop). Jeśli ktoś wpycha swoje wszystkie żetony na środek (lub się commituje) w sytuacji gdy zupełnie nie musi (bo ma jeszcze na kilkanaście okrążeń) - ma dobrze. Top pair na flopie jest tu często za mało. Tu siedzi 10 osob, ale to nie 10 osoby sit n go.
PS. By siebie rozgrzeszyć powiem tylko, że była 4:30 i 6:20 rano. - te turnieje na Starsach są zabójcze nawet dla mnie.




