[center][glow=red]Dawno temu w Polsce ...
historia nieprawdziwa[/glow][/center]
Pogoda jesienią 1923 roku w Nowym Jorku nie rozpieszczała. Był październikowy chłodny, deszczowy wieczór. Słońce już dawno schowało się za horyzontem. Na biurku leży książka, kubek i cygara. W biurze stalowni słychać było rozmowy kilku mężczyzn. Uwierz mi, nie chciałbyś ich spotkać w ciemnej ulicy. Ustalali szczegóły turnieju jakiegoś turnieju czy innego mordobicia. Przywódcą tej bandy był Rusek, albo Czeczen. Facet nigdy się nie uśmiechał, za wyjątkeim 1 sytuacji ale o tym później. Był on hersztem tej bandy, a nazywał się Berbatiew, ale na mieście znany był jako „Krecik”. Przydomek ten zyskał dzięki pewnej akcji z 1921r. w Polsce.
Wtedy to Berbatiew wpadł na pomysł jak szmuglować lewą kasę przez całe miasto nie wzbudzając podejrzeń policji. Plan był prosty ale skuteczny. Najbardziej zaufany z najbardziej zaufanych ludzi Berbatiewa, a mianowicie S. Łodziak „namówił” ordynatora szpitala aby ten zatrudnił go w szpitalnym prosektorium. A uwierzcie mi – jak Łodziak prosił to mu się nie odmawiało. Z Łodziakiem się nie żartowało, nie chodziło na kobiety i nie piło spirytusu. Generalnie był on raczej cichy, ale trzeba było uważać aby nie nadepnąć mu na odcisk. Pewnego razu pewnien pisarz, a raczej pismak z miejscowej gazety węszył wokół grupy Berbatiewa. Łodziak porozmawiał z pismakiem tak skutecznie, że temat został w gazecie zawieszony a pismak i jego notatki przepadli jak kamień w wodę, nic dziwnego – trudno jest pływać mając „betonowe buciki”. Wracając do pracy Łodziaka to nadzorował on pracę szpitalnego prosektorium, a do pomocy miał Knyppera (kawał chłopa – 190 cm wzrostu, 125 kg wagi), Hino (japoniec, świetnie walczył wręcz), Paolo Marrę (ojciec Włoch, matka Polka – ale można było mu zaufać) oraz Ginesa (ten to umiał wypić). W zwłokach zaszywana była lewa kasa, którą odzyskwiano w domu pogrzebowym Szymona Fiecia. Jeszcze tydzień i cała kasa pod oknami policji byłaby przeniesiona do centrali, tylko tydzień i aż tydzień. W policji był jeden typek, który postanowił za wszelką cenę uwalić Berbatiewa. Był komisarzem ale mierzył wysoko, mimo iż nie był zbyt bystry to burmistrz - Don Aldtósk zlecał mu najtrudniejsze zadania. Komisarz Apica w swej służalczości był w stanie usatwić zapory na ulicach i kontrolować każdy przejeżdżający pojazd – nawet karetki z prosektorium. Apica węszył coraz skuteczniej toteż wybuch w nielegalnej fabryce lewego spirytusu i zgon 4 ludzi był na rękę Łodziakowi. Tym transportem miano wyprowadzić resztę kasy. Kurs wypadł na piątek.
Tak się złozyło że akurat przypadły urodziny Soya McKinleya, bliskiego współpracownika. Soy pracował w urzędzie miejskim i dbał o różne pozwolenia – a to na budowę, a to koncesję załatwił, a to zwolnienia z podatków. Berbatiew, Łodziak oraz reszta ekipy zjawiła się u Soya, nie zbarakło także Fiecia oraz Gayusza Orkiewcza (Gayor). Gayor miał łeb na karku, czego się nie tknął to robił na tym kasę. Trzech chłopaków z ekipy – Pógala, Wiciuch i Dryg – zostali na zewnątrz i pilnowali aby nie pojawili się nieproszeni goście. Berbatiew chciał z Soyem obgadać kilka spraw, jednak jak okazja to okazja i alkohol popłynął szerokim strumieniem. Alkohol się nie skończył, ale zawodnicy się skończyli. Późnym popołudniem jako pierwszy obudził się Fieciu i po obudzeniu wszystkich udali się do jego zakładu w celu dokonania „wyładunku” kasy z pracowników gorzelni. Jakże wielkie było zdziwienie gdy okazało się, że ciał nie ma! Żona Fiecia – piękna kobieta – Izabella Dorota, wyjaśniła o co chodzi. Dostali przeciek, że rano będzie nalot policji na zakład pogrzebowy, a że byli w trakcie „rozładuknu” to pochowali wszystkie ciała na cmentarzu, w tym jedno „nie rozpakowane”. Izabella wytłumaczyła im jeszcze w którym miejscu znajdują się groby i ruszyła do drzwi bo rozległ się dzwonek. Chłopaki słysząc głos komisarza Apicy ulotnili się tylnymi drzwiami.
Plan jest prosty trzeba ruszyć na cmentarz i wykopać co nasze – rzucił Berbatiew. Trzeba było jakoś odwrócić uwagę policji aby nie kręciła w pobliżu cmentarza. Na szczęście Marra znał kogo trzeba – to szwagier brata jego żony, niejaki Lonzetti ale wszyscy mówili Lącik. Facet od wybuchowej roboty. Marra zadzwonił do niego i powiedział po włosku: „Laptop osa ke talia, doncetti, de tonado pik ” czy coś takiego. Po naszemu znaczyło, że jest ciemno i trzeba włączyć światło.
Przed 23ą przed cmentarzem stał czarny samochód osobowy, a w nim Berbatiew i Łodziak. W mieście rozległa się seria wybuchów – istny koncert. To Ląćik i chłopaki odwracają uwagę, a Berbatiew ze szpadlem ruszył na cmentarz. Łodziak-kierowca pozostał na czatach, kładąc karabin na fotelu pasażera. To miała być szybka akcja – max 30 minut. Berbatiew uważa, że tak było. Łodziak jednak przy wodce miesiąc później opowiedział o szczegółach: „A więc siedzę w aucie i czekam, mija 30 minut, godzina, dwie, dwie i pół a Berbatiewa nie ma. Pomyślałem, że jeszcze trochę i kogut zapieje, a my jak idioci zostaniemy schwytani. Ruszam do Berbatiewa i pytam go rozkopałeś grób?
A on mi na to, że jak Izabella mówiła o lokalizacji grobu to on miał kaca i nie bardzo zrozumiał, ale za 4 razem wykopał tę trumnę co trzeba. I wtedy właśnie jedyny raz widziałem uśmiech na twarzy Berbatiewa. On naprawdę był z siebie dumny”. I to właśnie stąd ksywa „Krecik”, z akcji w 1921-ym w Polsce.
A co robią 2 lata później w stalowni w Nowym Jorku?
Krecik: W celu rozszarzenia naszych wpływów musimy pozyskać nowych ludzi, walczaków, prawdziwych zakapiorów. Tylko najpierw trzeba ich sprawdzić w walce, w walce między sobą. Prawdziwy turniej po którym zostaną najlepsi.
Łodziak: Tylko gdzie to zorganizować w podziemiach której fabryki? Cds? UnBet? Starzz? KejmOn? Hay? Paradiso?
Krecik: We wszystkich kamracie, we wszystkich ...
Wszelkie przedstawione w tej historii postacie oraz zdarzenia nie wydarzyły się naprawdę, a ich podobieństwo do kogokolwiek jest przypadkowe.
II konkurs specjalny
-
Hiro
- -#VIP

- Posty: 1478
- Rejestracja: 08 kwie 2009, 23:10
Słońce wschodziło więc pisarz o talii osy zdjął kubek z książki... Pik, dał o sobie znać niewyłączony laptop i w tym momencie kogut zaczął swój poranny koncert................. (to żeby było 500 znaków)........................itd.
Ostatnio zmieniony 14 paź 2012, 13:00 przez Hiro, łącznie zmieniany 1 raz.
- Soya
- LEGENDA

- Posty: 2386
- Rejestracja: 23 paź 2009, 16:27
- Szfiecu
- LEGENDA

- Posty: 2056
- Rejestracja: 08 wrz 2009, 10:58
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości
Na terytorium Polski poker online moga oferowac jedynie te podmioty, ktore posiadaja zezwolenie Ministra Finansow. Gra w pokera u operatorow, ktorzy nie posiadaja licencji Ministerstwa Finansow jest zabroniona i grozi konsekwencjami prawnymi. Serwis jest przeznaczony tylko dla osob, ktore ukonczyly 18 lat. Korzystajac z serwisu, uzytkownik potwierdza, ze ma ukonczone 18 lat.
