Glory na mnie dzisiaj nakrzyczał że nie prowadzę bloga

no to czas odkopać stare śmieci

To nie tak że nie piszę bloga bo nie gram wręcz przeciwnie nie piszę chyba dlatego że zbyt dużo gram
Jak już wiecie wybraliśmy się z glorym na tygodniowy maraton pokerowy do Warszawy. Na początku mieliśmy jechać na terminatora do Wiśni. Jednak glory znalazł w tym czasie atrakcyjniejszy turniej a konkretnie
Strefa Live Grand Prix mnie jakoś ten turniej od początku nie przekonywał ale po dłuższych namowach Gloriego zgodziłem się zagrać w tym turnieju

A jak wiadomo moje przeczucia są nie zawodne odpadłem z tego turnieju w pierwszej ręce mając AA i trafiając na karetę szóstek szczerze mówiąc błąd leżał po mojej stronie że odpadłem już w pierwszej ręce po pierwsze nie potrzebnie sprawdziłem allina na riverze a po drugie nie do końca zauważyłem wszystkie karty które się wykryły chyba brak koncentracji na początku turnieju.
Ale po tej wpadce postanowiłem z kilkoma innymi chłopakami udać się do Hiltona na kolejny turniej który startował za godzinę i co tam się wydarzyło mając na ręku TT i nutsowego seta na flopie nadziałem się na strita

A więc dwa turnieje i dwa razy pierwszy ale od końca
Kolejny turniej miał miejsce w poniedziałek rebuy 100 do Main eventu. Akurat ten turniej zaczął się dla mnie bardzo dobrze rebuye trwały 90 minut stack początkowy to 1k po fazie rebuy i addon (2k) po wzięciu od razu podwójnego stacku i addona miałem 8k więc nieźle. Po przerwie ruszyłem do natarcia i nabudowałem się do prawie 20k i wtedy nastąpiło o to takie rozdanie... Jestem na buttonie Dostaje
AA przede mną jeden limp robię rais x3bb dostaje re-rais 4 krotny a więc co mi pozostaje wsunąć wszystkie żetony za linię bo przecież nie będę pasował asó jak zostało 20 osób 10 wejściówek a za 11 miejsce kasa. Mój przeciwnik pokazuje KK na flopie wyłania się K i odpadam z turnieju bo pech chciał że zallinowałem się z drugim największym stackiem. Po tym turnieju byłem strasznie rozbity...
Wtorek to natomiast frezzot ten to kompletnie mi nie poszedł szczerze mówiąc to wy blindowałem się ze względu na brak grywalnych rąk... Ale ten wieczór był udany bo po odpadnięciu udałem się na cashówki z których odrobiłem buin z dużą nawiązką.
W Środę był terminator jakoś tak się ułożył nam plany że nie wyrobiliśmy się na ten turniej w nim miałem zagrać tylko ja gdyż glory grać miał na Chili o wejściówkę. Więc się ustawiliśmy z aleksem i pojechaliśmy na cashówki do hayatta i ten wieczór skończyliśmy rewelacyjnie

odrobiłem prawie całość buyinów z poprzednich turniejów.
Czwartek to Omaha ale co robiliśmy w czwartek to ja za cholerę nie pamiętam

Jednak wiem zagraliśmy sit&go w 6 osbowym składzie Ja, Gory, Alex(chlipoker-brak-polskiej-licencji!), Zelik, Janusz Chyziak i jakiś pan

Sit wygrał Janusz który nas zniszczył swoją grą drugi był Glory a ja na bubblu

Potem pojechaliśmy na turniej do hayata i tam obaj weszliśmy na FT był też również forest który zagrał Hu jak się potem okazało

Gratuluje!
Piątek to natomiast main event przed nim było drik party-brak-polskiej-licencji! i uroczyste otwarcie. Jednak byla jedna rzecz którą zapamiętam na długo siedzimy przy stoliku Ja, Glory i maczek a Glory nagle do mnie Ty patrz jakiś gość w koszuli pokekrings stoi przy barze

Ja tak patrze a tam deadprezz z dziewczyna

A glory już myślał że gdzieś na bazarze sprzedają nasze koszule
Main Event zacząłem od strasznych wahań stacka raz w dół raz w górę i tka było praktycznie do końca stolik miałem strasznie dziwny dużo limpów przed flopem i mimo przebić każdy dokładał na stoliku było dwóch francuzów, Doli, obywatel, grabson,sc to z tego co zapamiętałem. Dla mnie ten turniej był strasznie dziwny chyba nigdy takiego nie rozegrałem tak naprawdę nie miałem żadnych grywalnych kart przez pierwszych 5 leveli co mi się udało nabudować odrobinę to zaraz straciłem bo próbowałem tworzyć coś ze swoich kart typu J4 K5 itd

Gdy już w końcu dostałem jak mi się wydawało dobry układ na flopie to po showdaunie ostro się zdziwiłem... limpuje J9 przede mną limp jeroma i Grabosn czekan dużej Flop KQT przypominam mam J9 Grabson czeka jerome również ja zagrywam lekko dostaje rais od grabosna i allina od jeroma jednak jerome ma jakieś 4k a ja w tym momencie 12k grabson chyba 10 więc też wsuwam allina grabson po bardzo długim namyśle w końcu sprawdza i również pokazuje J9 natomiast jerome wyskakuje z krzesła i pokazuje AJ

:D:D i się skracam do 8k od tego momentu ciężko mi powstać w końcu spadam do 6-7k na stoliu co chwile latają alliny bo blindy 400/800 nagle mega akcja allin obywatel z utg allin z utg+1 od cohera a ja będąc kolejnym odsłaniam TT i pierwsza myśl to aby wyrzucić tą kartę ale nagle przechodzi mi po głowie myśl "Grzechu czy Ty jesteś normalny?" i również pcham allina bo w końcu czego ja mam szukać z 6k a po przeanalizowaniu sytuacji stwierdziłem że mogą kraść sobie asy. Obywatel pokazuje 77 coher AK więc przed flopem jestem najlepszy flop wyjeżdża T98 więc obywatel ma open ended a turn to J... jednak na river spada kolejny i w końcu szczęście to mi dopisuje

mój stack jednak nadal jest poniżej średniego mam 25 k i dostaje AA robie rais x3 i call od lukro a gość który wyrzucił mnie w satelicie mówi widziałem jedną kartę możliwe że będzie powtórka bo jak wcześniej chciałem mu ukraść miał AA i zawołał mnie allin ;d ofc szybko uciekłem i tym razem również tak zagrał a ja robię natychmiastowy call i co pokazuje ???? KK DEJA VU? Jednak tylko w kartach tym razem nie łamie mi tych asów

i już mam ponad 50k i wracam do gry do końca pozostaje jeden level a więc nie szarżuje zbytnio i wygrywam jeszcze do końca dnia 5k i spokojnie z piątym stackiem przechodzę do dnia finałowego gdzie glory jest już chip liderem
Wracając do domu już świętujemy bo ja miałem od początku dobre przeczucia tylko do właśnie tego turnieju jestem pewien że turniej skończy się wielkim sukcesem. Drugi dzień jednak dla mnie też nie jest łaskawy i szybko skracam się o 15k i wtedy nadchodzi najtrudniejsza decyzja w turnieju gzie już wcześniej po raisach wyrzucałem raz AK przed flopem po re-raisie przeciwnik miał akurat AA więc dobra czutka. Dostaje na UTG AQ robię rais do 6k blindy 1000/2000 facet na małej bardzo długo myśli raz chce tylko dołożyć raz podbić a w końcu wrzuca allina i teraz ciężka decyzja bo ma 200 więcej niż ja ... mam AQ żadna to rewelacyjna karta ale zaczynam rozważać zostaje mi 34 k będę musiał się allinować w przeciągu kilku rozdań i jak wejdę a FT to pewnie z mega niskim stackiem stwierdzam że mam flipa i ryzykuje trafiam przeciwnik pokazuje 55 flop bez pomocy... turn też ... Ale River!!! to AAAAAA

wracam do gry z ponad 80k i zostaje 11 graczy

więc FT praktycznie nie zagrożone. Ale natomiast na FT zero gry nie rozegrałem żadnej ręki bo nie miałem nic przez całe FT a jak dostałem przy 7 graczach TT to po prostu już moja cierpliwość się skończyła i sprawdziłem allina trafiając na QQ ofc odpadłem ale 7 miejsce uważam za bardzo dobre miejsce po takich przeżyciach to ja się cieszę że w dniu finałowym zagrałem
No i ofc wielkie Gratulacje dla Ciebie Fishku

Mówiłem Ci od początku że będzie dobrze
