Jeżeli chodzi o mnie to mam na imię Kuba, a mój właściwy nick to Ginus. W pokera online gram mniej więcej od roku, wcześniej grałem trochę micro cash ze znajomymi. Na stolikach w necie można spotkać mnie pod nickami: GNSPL, GinusPL, GinusPK, etc.
Zeszły rok oceniam na dość niezły biorąc pod uwagę ilość czasu poświęconego na grę.. Mój największy sukces to dostanie się do MPEP w Wiśle z satelity z wpisowym 10+1$, którą wygrałem (+729$). W Wiśle odpadłem dość wcześnie (jakoś 98.). Podsumowując rok 2009 myślę, że jestem circa +3000 PLN.
W roku 2010 chciałbym grać zgodnie z BM, przy czym wychodząc lepiej niż w zeszłym roku. Do tego chciałbym się zakwalifikować do kolejnej edycji MPEP, być może też do jakiegoś innego fajnego turnieju live.
STYCZEŃ
W styczniu zacząłem grać cash micro stawki na party-brak-polskiej-licencji! Poker. Przy dość małej ilości rozegranych gier wyszedłem z bankrolla 30$, kończąc na 45$. Stwierdziłem jednak, że grając na takich stawkach i w taki sposób nie rozwijam się w ogóle, a wręcz przeciwnie cofam w rozwoju. W wyniku czego styczeń obszedł się bez żadnych sukcesów, a mnie dopadł tilt.
LUTY
Luty to początek sesji, z która ciągle jestem na bakier. Początek pracy, z której jestem zadowolony. Jeśli chodzi o pokera to zacząłem grać DoNy na Evereście z wpisowym 1+0,1$. Spróbowałem wyjść z bankrolla ok. 5$ i zobaczyć ile ugram. W tej chwili rozegrałem kilkanaście turnieji, ale zacząłem grać będąc na, wcześniej wspomnianym tilcie. Jednakże, dzięki tym donom, dostałem trochę mocy. Czuję, że tilt zchodzi. W zeszłym tygodniu zagrałem z nudów jakis sng wielostolikowy na Tobecie z wpisowym ok. 2,5$ (głownie po to, żeby przegrać hajs, który tam miałem z jakieś promocji, czyli całe 3euro. Nie wiedziałem co z tym zrobic:D). Ostatecznie skończyłem 1/18, wygrywając 22,5$.
W przeciągu jesieni i zimy grałem kilka razy w organizowanych freerollach live w Trójmieście. W klasyfikacji generalnej byłem 15. Wczoraj odbył się finał dla pierwszych 32 osób. Gdy tam dotarłem, okazało się, że pula nagród to 1000$. Płatnych 8 miejsc. Za pierwsze ok. 400$ + wejściówka na jakis turniej w wawie, w którym ma grać Scotty Nguyen. Grało mi się fajnie, nie popełniałem większych błędów. Niestety w kilku kluczowych momentach, mając nutsa zbyt agresywnie zagrałem i nie wyciągnąłem maksymalnej ilości żetonów od rywali. Ostatecznie skończyłem 12/27.
Ostatnie rozdanie:
- blindy 500/1000
- mój stack 6600, rywali podobnie
- tendencja na stole: kto coś ma, all in preflop i zgarnia pulę, rzadko dochodzi do showdownu
- 6 graczy
- dostaje AKs (trefle) na pozycji środkowej. Gracz UTG wrzuca allin, kolejny za nim pasuje. Ja call. Niestety do rozdania wszedł jeszcze BB bodajże. Karty: BB (QQ), UTG (AJo)
- we flopie nie spada nic znaczącego. Turn J. River nic znaczącego. Damy się utrzymują.
Prawda jest taka, że cieszyłem się jak zobaczyłem te AKs i od razu wiedziałem, że bym sprawdzę gościa. Wkurzyłem się tylko tym callem od BB. Jednak całe szczęście, że wszedł. Bo jakbym przegrał z tym AJo to bym się zdenerwował. A tak to podszedłem do tego spokojnie. Do tego żałuje, że tak się potoczyło to rozdanie, bo gdybym to ja mógl sprawdzać jako 3ci, to bym zrzucił te AKs:)
Plan na marzec:
- regularnie grać dony z wpisowym 1+0,1
- regularnie grać turnieje forumowe
- sporadycznie, jakieś turnieje MTT z niskim wpisowym
To tyle na początek. Bloga postaram się uzupełniać ze dwa razy w tygodniu. Chyba, że przyjdą jakieś nieoczekiwane, ale mile widziane sukcesy





12.35 euro.
[/center]
8,27$. Dawno już nie byłem na minusie. W sumie nie ma co się dziwić, bo gralem w dobrym humorze (po wygranej CFC) i myślałem, że wygram betowaniem a nie kartami.. Niezle..