Jestem graczem bardzo początkującym, więc proszę o wyrozumiałość i cenne rady:)
Gram od pewnego czasu w pokera na Evereście, gdzie wychodzi mi to z różnym skutkiem, ale generalnie na +. Styl gry tam jest zdecydowanie inny niż gdy gram z moimi kolegami live. Oni są również początkujący - nawet zdecydowanie bardziej ode mnie, bo nie mieli styczności z pokerem przez Internet. Podczas tych gier wpisowe wynosi 20 zl, a najnizszy BB 20 gr, w raz z upływem czasu blindy rosną.
Ciekawe jest to, że gra preflop u nich właściwie nie istnieje. Każdy, nawet jeśli ma KK, po prostu calluje blindy i tyle. Jest to oczywisty błąd, bo daje szanse złamania świetnej parki, ale tak wszyscy - poza mną - grają. Czy wtedy więc opłaca się wchodzić do niemal wszystkich blindów? Koszt zobaczenia flopa jest bardzo niski, pewność że nie będzie raisu jest 100%, więc czy nie lepiej jest dorzucać te 20 groszy zawsze? Ja dotąd wolałem czekać na mocne karty typu AK, parki czy konektory, ale czy nie byłoby lepiej wchodzić właściwie we wszystko - poza np 72 itp?
Zauważyłem też, że paradoksalnie najlepsze gry miałem ze słabymi kartami - np 6T, gdy we flopie dochodziła para szóstek lub z 74, gdy we flopie pojawiło się 865. Czy więc nie warto rozszerzyć znacznie zakres rąk do wchodzenia w blindy?
Chciałbym wiedzieć jaka jest opinia bardziej doświadczonych graczy. Może ktoś znalazł się w podobnej sytuacji? Pozdrawiam.




