Przyznam się, że gazetę czytam od deski do deski (nawet reklamy roomów, ktore mnie nie interesują) ale slowniczek zawsze omijam. Nie mam kilkuletniego stażu w grze (nawet rok by się nie uzbierał) ale wiem co to limp, BB, calling station itd. Nie wiem co to jest Johnny Moss (wyciągnięte na chybił trafił ze słowniczka - już wiem, że to AT) ale myślę, że to zbędna informacja. Jak będę się wybierała na WSOP to zabiorę ten słowniczek, żeby wiedzieć o czym do mnie mówią

Chociaż dla początkujących pewnie jest przydatny...
Hellmutha czytam ale przyznam, że ten człowiek działa mi na nerwy i nigdy nie pamiętam co napisał, poza tym, że pewnie cenzura pisma wycina mu połowę artykułów
Lubię artykuły Roya Cooke. Trochę prostuje moje wyobrażenie o pokerze.
Bardzo też cenię artykuły Alana Schoonmakera, kiedyś jego wszystkie zalecenia wypiszę sobie w punktach i powieszę na ścianie
Reszta artykułów to raczej przypomnienie o rzeczach, które niby się wie, a jednak warto się zatrzymać i pomyśleć o nich chwilę.
Był to pierwszy Card Player, który miałam w rękach i jego lektura była dla mnie jak kolejna książka o pokerze, choć na pewno bardziej zaawansowana w tematyce. Chciałam spróbować wielu zagrań w praktyce i ciągnęło mnie, żeby odłożyć gazetę i sięgnąć po laptopa, ale też zauważyłam jak wielu rzeczy jeszcze nie umiem i jak daleko mi do profesjonalistów... I takie uczucie mam po każdej lekturze card playera. Ale potem idę pograć i widzę, że częściej się zastanawiam co mogłam zrobić lepiej, inaczej, co o mojej grze w danym przypadku powiedziałby profesjonalista. Więc jakby nie patrzeć rozwijam się i po jakimś czasie gram lepiej
