Arnoldao pisze:Ale i tak wiadomo że bez układów nie dostaniesz pracyTakie czasy
![]()
Nie zgodzę się z Tobą w pełni. Owszem, zdarzają się takie przypadki, ale nie uogólniajmy. Oczywiście jeżeli jesteś prosto po studiach, bez żadnego doświadczenia, bo całe studia prowadziłeś imprezowe życie, to faktycznie - też na miejscu szefa przyjęłabym kogoś z rodziny. Nawet gdybyś miał same dobre oceny. Dlaczego? Bo nie zależałoby mi na kimś z zerowym doświadczeniem i jak już miałabym wybierać to wolę pomóc komuś z rodziny/znajomych. Normalna sprawa uważam. Osobiście dostałam naprawdę dobrą pracę zaczynając drugi rok studiów. Na tamte czasy uważałam, że dostałam od losu niezły prezent. I naturalnie pierwszym pytaniem najczęściej było: a ktoś ci to załatwił czy jak? Nie, nikt mi tego nie załatwił. Nie znałam ani jednej osoby z tej firmy. A dlaczego ja? Na początku osoby, które mnie rekrutowały nie chciały mnie w ogóle zaprosić na rozmowę, bo za młoda byłam. Zobaczyły jednak na cv czym w tym krótkim życiu się zajmowałam i mnie zaprosili. Pierwsza rozmowa, druga rozmowa już tylko z czterema kandydatami. I jakoś wybrano mnie, a wujek czy ciocia nie pracują tam. Róbcie coś, angażujcie się w działalność studencką. To kosztuje sporo czasu, czasami stresu, ale uczy więcej niż same studia. Dopiero po wykazaniu na cv, że wyróżniacie się ze sterty innych cv, a mimo to uznacie, ze nie mieliście szans z synem/siostrzenicą etc. szefa, zacznijcie mówić o panującym wszędzie nepotyzmie.


Serdecznie zapraszam


