Nie martw się - zwykle palacze robią kilka prób, zanim rzucą na dobre

Ja osobiście nie paliłam kiedyś pół roku, ale kilka większych stresów i postanowiłam zapalić tego jednego... I tak wróciłam do nałogu, ale jakiś czas temu powiedziałam sobie DOŚĆ. I to w połowie paczki:D Oddałam ją koleżankom, które wolą się truć. Paliłam naprawdę długo jak na mój wiek (wstyd!) i z doświadczenia mogę Ci powiedzieć, że najgorszy dla mnie był zawsze pierwszy tydzień. Non stop w głowie jedna myśl: papierosa! Mało tego - wszędzie dookoła widziałam tylko ludzi z papierosami

Po ok. tygodniu chwile ogromnej słabości przychodziły głównie w sytuacjach, w których normalnie człowiek zapalił, największe problemy miałam chyba czekając na tramwaj/autobus - z nudów zawsze człowiek zapalił i czas zleciał, a teraz co zrobić z tym ciągnącym się czasem?! Postanowiłam nosić ze sobą coś do czytania, żeby zająć ten czas. No i alkohol... Przez dobry miesiąc żadnego picia i wychodzenia ze znajomymi. Pierwsze wyjście do pubu - wszyscy znajomi wiedzieli, że nie mają mnie częstować, choćbym im śmiercią groziła. A jak będę chciała kupić paczkę, to mają do śmieci ją wyrzucić.
Przez pierwsze dni wspomagałam się tabletkami Tabex - polecam, bo w przeciwieństwie do nicorette i itp. one nie mają w sobie nikotyny (jak odzwyczaić się od nikotyny, przyjmując nikotynę?!).
No i na koniec coś, co mi bardzo pomogło - sport. Co drugi dzień staram się być na siłowni - na bieżni odbudowuję kondycję zniszczoną przez smołę na płucach. Efekty, które obserwuję dosłownie z tygodnia na tydzień jeszcze bardziej mnie motywują i utwierdzają, że rzucenie palenia to była najlepsza decyzja, jaką mogłam podjąć! No i jak się człowiek zmęczy, to głupich myśli nie ma
Rozpisałam się, ale mam nadzieję, że uda Ci się! Po ostatnim poście widzę, że tak jak ja wkurzałeś się na siebie za to, że palisz. A to dobry pierwszy krok! Trzymam kciuki!