Mój stack jakieś 3,800. Średni stack trochę ponad 4k. 2óch graczy w rozdaniu - 2 bigstacki. Nie pamiętam ile mają, ale plus minus 10k
Gracz 1 limpuje na EP.
Gracz 2 na CO, za nim bezpośrednio podbija do 360. Blindy to chyba 60/120
Gracz 2 nowy przy stole - 2 rozdania wcześniej restealowałem z jakimś J3, gdy zrobił identyczne podbicie na SB. Spasował rękę.
Biorąc pod uwagę, że jest bigstackiem, ja mam pozycję i mogą mu się nie spodobać moje reraisy (nikt nie chce, być przez mniejszy stack popychany) postanowiłem tylko callwać. Nie chciałem się znaleść w sytuacji, że postawi mnie na all in preflop.
Limper calluje i pula jakieś 1k.
FLOP A34 tęcza.
Oni check. Uznałem, że przejmę inicjatywę i zabetuje. Śmierdziało mi tu jakimś slowplayem od gracza drugiego. Ale flop mimo wszystko bezpieczny.
Po moim becie za 800 dostaje 2 calle i pula rośnie do 3,400.
TURN 9 i możliwość, że ktoś dostał flshdraw.
2 checki. I tu mnie naszło straszne przeczucie, że gracz 2 ma dwie pary
Pytanie, gdzie popełniłem błędy?
Uważam, że jednak preflop. Nie dość, że pierwszemu dałem oddsy do call to dodatkowo nie pokazałem siły swojej ręki.
Drugi błąd mój bet na turnie. MAm tylko top parę. Tutaj lepsza jest sekwencja grania bet/check/bet.
Może by river przyniósł dla niego jakąś scary hand i nie byłoby betu na river, a ja bym został w turnieju.
W dodatku bet o pół puli na flopie, by dużo zaoszczędził żetonów (osobiście nie liczyłem na 2 calle). I kto wie, może na river, bym dostał value bet o połowę tego co leży. I w przypadku nawet mojego call wciąż jestem w turnieju. Pula na turn, by wynosiła tylko 2,5. Gdzie mój stack mialby wartość 2,9k.
Czekam na opinię Wasze. Może ja trochę za dużo o tym rozdaniu myślę i za bardzo próbuje wykombinować jak byłoby lepiej


