Witam
A teraz przestroga i przyklad dla wszystkich poczatkujacych graczy jak i kiedy nie nalezy grac: zagralem wczoraj (chyba tylko z nudow) na Stryyke w (2+0,25$) 5000$ Frenzy Rebuy o 23:00 (!), (kwota do podzialu: ponad 6200$, graczy ponad 1050, platne 130 miejsc); wzialem dwa rebuye (tylko w 1h gry mozna brac - wiara szalala jak nie wiem), ta pierwsza godzina najgorsza i na 1 przerwe mialem juz calkiem fajny stack (troche ponad sredni) i nawet add-ona nie robilem; potem lekka meczarnia i kolejna przerwa (nadal okolice sredniego stacka), no i trzecia godzina gry – już zasypialem przy kompie i to mnie dobilo; była 1:30, (blindy to 600/1200) dostaje KK

i zagrywam za 4000, jeden gosc wchodzi reszta pas; pojawia się flop: A 7 Q

, no to mysle sobie „do dupy”, troche udaje, ze mysle i czekam, gosc zagrywa za polowe puli (ok. 5000) – i teraz bardzo wazne – do tej pory gralem raczej tight, bez zbednych blefow, a koles był taki jakis nijaki i nie wiedzialem czego się mogę spodziewac po nim, a ze miał stack tylko troszke lepszy od mojego, to sobie pomyslalem (?), ze teraz jest dobry moment na blefik – zagrywam all-in dosc szybko; gosc troche mysli i CALL! tylko zdazylem pomyslec „no to leze” i pokazuje karty: oczywiście A9; zebym już nie miał wcale zludzen na turnie pojawia się kolejny A i pozamiatane! Odpadam 163! (130 platne!)

doskonale wiedzialem, ze nigdy nie powinienem był tak zagrac, ale coz mi pozostalo – przytulic się do poduszki i mieć nadzieje na lepsze jutro!
P.S. jak stara prawda glosi: zrzucaj krole gdy na stole widzisz Asa! (jakos bardziej do rymu, ale nie pamietam jak to dokladnie szlo)
Pozdrawiam i mam nadzieje, ze co po niektorzy wyciagna pozytywne wnioski z tej opowiesci…
(nie wiem czy w dobrym miejscu to umieszczam, wiec jesli ktorys z moderatorow ma sugestie co do lepszego miejsca to bardzo prosze)