Gdzieś pod czaszką tkwia mi przeszłe sytuacje, gdy kolesie nie potrafili rozstać się ze swoimi KK, blefowali lub po prostu mieli tylko parę z niższym kickerem.
Te trzy powody plus mocny raise preflop, który poniekąd* wyklucza u przeciwnika asa z blotą blokują mnie psychiczne i jadę ostro do końca (często tragicznego).
* - słowo poniekąd jest kluczem - dziś koleś z A5s wszedł 3BB przeciw moim AQ, złapał asa i piątkę na flopie i rozpracował mnie na 7$
Czy ktoś z was ma albo miał takie zwichrowania i jak się tego pozbyć?
PS. jeszcze dodam, że przeciwnik równie dobrze może złapać niską trójkę, ale to troche inna sytuacja (rzadsza i łatwiej sie z przegraną pogodzić) - a takie walenie w kolesia z najwyższą parą vs dwóm parom jest żenujące i muszę się tego jakos pozbyć



