Postautor: drynk » 30 gru 2013, 00:00
Ciężko to oszacować bez dużej historii, bo ciężko będzie jednoznacznie określić range przeciwnika.
A to kluczowa kwestia, bo nie wiemy czy on tam kiedykolwiek gra x/r bluff or semibluff, czy gra wyłącznie dla wartości. Zakładając, że gra jednak z lepszymi rękami od naszej (gotowymi układami), to liczyłbym to dosyć prosto:
- Twoje outy przy założeniu, że grasz vs TP lub second pair: 9 z FD, 3 z gutshota i 5 od dozbierania dwóch par/tripsa. Wtedy masz 17 outów * 2% za sam river = ~34%. Rozsądnie na to patrząc, to jest Twój najlepszy scenariusz, zakładając, że nie masz tam żadnego fold equity i przeciwnik zawsze się zestackuje na turnie.
- Twoje outy przy założeniu, że grasz vs dwie pary z damą lub dychą: odpadają 3outy od dwóch par do siódemki, więc masz 14*2% = ~28%.
- Twoje outy przy założeniu, że grasz vs set: zostaje tylko FD i Gutshot = 12*2%= 24%.
- Vs gotowy straight grasz marniutko, bo tylko samym FD czyli 18%
- Vs semibluff z AKc grasz przyzwoicie, ale dalej bez szału (ale to naciągana wersja, że taką rękę zobaczysz), masz 64%.
Generalnie jeśli on tam nigdy nie gra raise/fold, to imo zestackowanie się będzie zawsze lub prawie zawsze wjebaniem się w zdominowanego spota.
Pula na turnie 300, Twój bet 135, jego raise 400 -> musisz dołożyć 265 do pota, więc musisz mieć minimum 25% equity na call poprawny matematycznie. Jakby wyliczyć średnią arytmetyczną z tych procentów, które podałem na górze (czyli zakładając, że każda ręką zdarzy się tak samo często) to pewnie będziesz miał poprawny call. Pytanie co zrobić na river, jeśli nie trafisz. W sumie nie wiem tak do końca jak policzyć oddsy przy all-inowaniu się na turnie i warunku, że przeciwnik zawsze sprawdzi (chyba można to traktować tak, jakbyście niezależnie co się stanie wrzucali na river).
Także all-inowanie się na turnie imo będzie dosyć close i na pewno nie jest najgorszym zagraniem na świecie, ale nie jest też zbyt zajebiste, a zdeterminowane zostało niefortunnym second barrelem na turnie.