Ciekawa sytuacja zaistniała dzisiaj przy stoliku... a mianowicie :
Stół 9 osób.
Jestem na pozycji UTG+3 ( tak plus minus ).
DO mnie wszyscy limpują.
Patrzę w karty mam
( kolor nieistotny )
Zagrałem limp, aczkolwiek rozważałem raise.
W puli było już ok 1000 ( przy początkowym stacku 5 000 )
Ja mam ok 4 200.
Gracz na CutOffie lub na Buttonie( nie pamiętam już ) zagrał o wysokość POTa.
Gracz ten to znany mi z innych turniejów live gracz oceniany jako naprawdę dobry przez kilka osób. Tymbardziej, że raz spotkałem się z nim na FT na jednym z turniejów.
Miał stack lekko wyższy niż mój.
Wszyscy do mnie FOLD.
Obstawiłem tego gracza na konnektory, bo wydaje mi się, że z parą na ręce (wysoką) zagrałby inaczej. Ponadto uznałem, że gracz ten oceniany jako naprawdę mocny gracz nie wejdzie do gry allin preflop, jeśli nie będzie miał szans na wygranie conajmniej 75/25.
Uznałem, że po prostu kradnie POTa, a że stolik dość pasywny, więc mógł mieć bardzo szeroki zakres rąk, tymbardziej, że z naprawdę dobrą ręką w mojej opinii zagrałby conajmniej o 2krotność POTa, aby wyeliminować bad beat.
Miałem 3 opcje.
1) CALL - jednaże to niosło ryzyko, że po flopie jakakolwiek wyższa karta to dla mnie przegrana, tym bardziej, że dawałem ok 80 %, że nie ma wcale super ręki, a wręcz po prostu wysoki kicker.
3) ALLIN - sugerując się moim readem, że nie ma monstera na ręce oraz że jest to dobry gracz, obstawiłem, że powinien zrzuci ręke, która postawi go na coinflipie.
Po chwili zastanowienia zagrałem allin.
Gracz po chwili przemyślenia, i równie dobrym readzie, że mam niską parę, lub konektory zagrał call... z ...
off. Freeroll to jednak freeroll
I niestety szczęśliwa
spadła na riverze.
Odpadłem z turnieju.
Będe wdzięczny za analizę tego rozdania
ŁK


