W końcu się zmusiłem i obejrzałem w całości. Dla mnie wywiad mocno średni.
Przede wszystkim prowadzący: takie pytania mogłaby z powodzeniem zadawać małpa... Zero analizy tego co mówi Góral, zero drążenia merytorycznych aspektów, tylko "a ile wygrałeś?" lub kolejne pytanie z kartki.
Zdaje sobie sprawę z tego, że jakby Marcin zaczął wykładać podstawy strategii, pojęcie "long runu" itd. to byłoby niemedialne i nikt niezainteresowany tematem nie dotrwałby do końca, ale mimo wszystko, jeśli już robi się tak obszerny wywiad, można by większy nacisk położyć właśnie na te aspekty, żeby ludziom uświadomić, na czym to tak naprawdę polega. Bo tak to jest tylko kilka zdań i wtrąceń Górala, który próbuje gdzieś tam się przedrzeć przez gradobicie ogólnikowych pytań, że swoje wyniki trzeba rozpatrywać w długim dystansie czasu, że bankroll-managment jest bardzo istotny (owszem pojawiło się to, ale jak dla mnie zbyt lakonicznie).
No i trochę mnie irytuje mydlenie oczu, że poker daje każdemu szanse na wygraną. Oczywiście, że daje i dlatego jest taki kuszący dla laików, natomiast jeśli już mamy świadomość longrunu, mamy świadomość tego czym różnią się decyzje EV+ od EV- to wiemy też, że ktoś docelowo do tego biznesu musi dokładać, bo pieniądze się z nieba nie biorą. Także trzeba też jasno powiedzieć, że są ludzie, którzy wtapiają kasę i nigdy jej nie odzyskają, bo są po prostu słabi i na tym to wszystko polega. Jeśli ktoś gra sobie hobbystycznie i longrunowo wtapia kasę, ale na tyle małą, że nie ma to negatywnego przełożenia na jego życie, to spoko. Każde hobby kosztuje: chcę pograć w tenisa - muszę kupić sprzęt, wynająć kort (chyba że Glory płaci

) itd. Chcę pojeździć rowerem - też coś muszę zainwestować, konserwować ten rower itd. Analogicznie w innych sportach. Są rozrywki tańsze i droższe, poker też w różnych wydaniach może być rozrywką bardzo tanią lub bardzo drogą.
Wywiadów w tym stylu było już naprawdę sporo. Fajnie, że do tematu ciągle się wraca, ale niestety nie mówi się nic odkrywczego. Mam wrażenie, że ci, którzy mieli się oswoić z pokerem, już to zrobili, i teraz z niejakim pobłażaniem i przymrużeniem oka patrzą na grupkę facetów, którzy próbują zmienić pięciodolarowym żetonem bieg Wisły. W tym smutnym jak pizda kraju dopóki coś nie będzie lukratywne dla decydentów (czyli nie wywinduje słupków poparcia), to będzie tak, jak mówił Góral: "Wszyscy zgodnie przyznają, że prawo jest do dupy, ale jak przychodzi co do czego, to nikt nic z tym nie robi." A nie robi dlatego, że dla potencjalnego polityka walka z tak niszowymi wiatrakami jest EV- i on nic na tym nie ugra. Dzisiaj nikt nie będzie działał w myśl Cyceronowego: "Salus populi suprema lex", bo radość ludu brzucha nie wypełni (ze sporym zapasem).