psycho-olczyk 1-2
szkoda gadac. w pierwszej partii wygrana po moim raise z A9s, olczyk sprawdza z 24o. flop 245, dwie w moim kolorze. ida all iny, lapie strita. potem wygrywam TT vs A9 i pozamiatane
druga partia. TRAGICZNY moj reraise all in, po flopie 256. mialem 88. od razu ulamek sekuny po kliknieciu czulem ze zle zagralem. olczyk 56 na rece.
trzecia partia przekroczyla wszystkie granice! to co sie dzialo w
polfinale z mazakiem , to pikus!

KK vs TT - wygrywam.
olczyk all in - ja z A3 sprawdzam czujac jego slabosc. ma 86off. stol 77799!
QTo mam: flop Qxx. ida all iny - Olczyk pokazuje QTo. Na stole pojawiaja sie jeszcze wie karty w serduszkach i olczyk lapie kolor!
po 1,5K - all iny: ja A6o i olczyk A6s. Olczyk lapie kolor!
w przyszlym sezonie pewnie zrezygnuje z ligi. na co mi te nerwy?
grac dobrze kilka rund, zeby w pierwszej od ktorej zalezy juz platne "podium" przegrac na bad beatach, a w finale pocieszenia wyleciec w taki sposob na "bubble"?
dzieki za gre i gratulacje