Tu macie obszerniejszy, juz przetłumaczony fragment. Przy okazji sprawdźcie, prosze, czy wszystko jest OK

"I called low" wstępie przetłumaczyłem jako "zadeklarowałem słaby układ"
Graliśmy w tak zwane „Osiemdziesiąt pięć”. Dostajesz pięć kart, pierwsza zakryta; potem możesz dokupić trzy, po jednej, każdą po rundzie licytacji, wyrzucając coś za każdym razem. Jest to wariant, w którym wygrywa najsłabszy bądź najsilniejszy układ kart; najlepszym możliwym układem z niskich jest as, 2, 3, 4 i 6 nie tego samego koloru. Zestaw ten w tym samym kolorze to „kolor”, a zestaw as-2-3-4-5 to „strit”; obydwa najmocniejsze; jasne? Chociaż as może się liczyć jako 1, przebija też króla, a para asów to najwyższa para. Rozdawał Fred; ja siedziałem po jego prawicy. Przy trzecim „wykupie” pozostali albo już spasowali albo sprawiali wrażenie, że pójdą wysoko. Miałem na widoku asa, 2, 4 i 6: w sposób oczywisty supersłaby układ. Problem polegał na tym, że moja 6 miała ukrytego dubla. Zostało jeszcze jedno dobranie. Fred miał bryndzę, Jack wysoki układ. Intuicja mi podpowiadała, że i on miał dubla. Na wszelki wypadek, myśląc, że przynajmniej ja mógłbym trafić lepiej niż para szóstek, wyrzuciłem zakrytą kartę i wyciągnąłem – grr – asa, znowu do pary. Opatrzność naprawdę czyniła usilne starania, żeby mi uprzykrzyć życie, bo pozostałe dwa asy były na stole. Fred, ogłaszając: „Ro-ro-rozdający bierze k-k-kartę”, wyrzucił waleta i dostał ósemkę. Niezły niski układ, ale mój wyglądał tak mocno, że byłem pewien, że go przebiję. Podniosłem; on zrobił to samo. Znowu podbiłem, uznając, że tylko mnie testuje i teraz spasuje. A jednak nie. Po raz trzeci, ale już z duszą na ramieniu, podbiłem stawkę i on też podbił, co przy wysokich układach (cztery karty koloru przeciwko ewentualnemu fulowi) dawało całkiem niezłą sumkę. Po zakończeniu licytacji, zadeklarowałem słaby układ, podobnie jak Fred, i powiedziałem:
- Niech cię szlag. Mam parę.
- Jak w-w-wysoko? – spytał.
- Asy – odparłem, zastanawiając się, dlaczego pyta.
Miał na stole najgorszy z możliwych niskich układów, parę ósemek. Tak więc Fred grał przeciwko mnie, gdy tylko jedna karta w talii, rzeczony as, mogła sprawić, że z nim przegram.