No dokładnie, ta książka może nieźle namieszać w głowie. Ktoś kto przeczyta tę pozycję zaraz po Harringtonie może doznać szoku. Wg mnie Gus Hansen prezentuje bardzo agresywny styl. Sam złapałem się na tym, że po przeczytaniu próbowałem grać tak jak Gus i wychodziły z tego niezłe kwiatki. Ale teraz myślę, że już sobie to w głowie poukładałem. Gram trochę luźniej, oczywiście nie aż tak luźno jak Hansen, i widzę poprawę.
W niektórych momentach jego gra bardzo mi się nie podobała. Np. tryb "wariat" - nie wiem co ten gościu sobie myślał. Na własne życzenie stracił 50% stacka.
Podsumowując książka "W otwarte karty..." jest jak Biblia może jest przydatna ale nie należy jej traktować zbyt dosłownie. Mam nadzieję, że wiecie o czym mówię.
