Postautor: drynk » 01 wrz 2011, 12:17
Trudny spot. Przede wszystkim w moim odczuciu niewiele wiesz o ręce rywala pre-flop. Niby nawiązała się tam jakaś walka, ale z czym mamy tak konkretnie do czynienia? Twój open minibet 2,25bb przy bardzo deep stackach (Twoim i rywala, bo z resztą graczy w razie oporu masz łatwą decyzję) napotyka na miniraise o 250, co może oznaczać dwie rzeczy: valueraise monstera, albo donk miniraise. Zakładając to pierwsze, to będą ręce z zakresu TT+ i AK, może AQ, chyba że jest to agresywny gracz, który wykorzystuje przewagę stacka i zagra tu szerzej - no ale tego nie wiesz, bo z nim nie grałeś. Zakładamy scenariusz solidnego gracza, który nie re-raisuje jakiegoś kalafiora. I teraz najtrudniejsza sprawa do rozgryzienia... Ty zagrywasz 4bet (moim zdaniem trochę za mały) bo to dalej jest tylko podbicie o wartości 9bb, gość ma do dorzucenia 1.1k do puli 2.8k więc oddsy na poziomie 11/26, czyli ~1:2,5, więc calluje tutaj sporo słabszych rąk, które 3betował, może tak również callnąć bijące Cię AA, bo uzna, że pula jest już dostatecznie duża i nie chce płoszyć Cię z rozdania kolejnym re-raisem. Także stwierdzenie już w tym momencie, co ma Twój oponent, jest problematyczne, bo gdybyś zagrał powiedzmy raise na flopie za ~2,4k, to mogłoby wypłoszyć ręce w stylu AQ, AJ i ewentualnie wszystko niższe co 3betuje, tym bardziej że post flop gra bez pozycji.
Tak czy inaczej oglądacie flopa, który pozornie wygląda na nieprzyjemny, ale tak po prawdzie, to w jego range'u niespecjalnie widzę ręce, które biją Cię już na tym flopie (oprócz AA). Jeśli grał w tym spocie niski pocket, który trafił set na tym flopie, no to masz po prostu pecha, a oponent na dużej próbce będzie do tyłu callując niskie pockety preflop za 1.8k przy Twoim stacku 15k. Oczywiście w grę wchodzi flushdraw do AK/AQ clubs i tego należy się obawiać, dlatego granie przy jego leadbecie flat call'a jest moim zdaniem błędem. Powinieneś tutaj mocno uderzyć, tym bardziej że już pula jest zachęcająca do jej przejęcia. Jeśli przeciwnik odwinie all-inem, to call i tyle. Grając flat call z tymi królami troszkę gamblujesz, bo możesz być lepszy, ale na turnie wszystko może się zmienić, więc trzeba się zdecydować, czy Twoja ręka jest godna wrzucenia wszystkich żetonów w tym spocie, czy ją po prostu pasujesz.
Grasz call a na turnie pokazuje się 8, które w sumie znów tylko na pozór wydaje się straszną kartą... z rozsądnych rąk, które Cię tu biją przychodzi mi do głowy tylko 99 (oczywiście dalej zakładając że nie grasz przeciwko AA, bo już dawno jesteś w dupci). Nie umieściłem wcześniej w jego zakresie 99, ale jest to jednak grywalna i prawdopodobna ręka, z tym że dostosowanie zakresu gracza na podstawie tego "Co groźnego spadło na turnie" jest już lekką paranoją, więc turn imo nie stanowi zasadniczego zagrożenia. I tu znów grasz tylko płaski call prosząc się o oglądanie rivera, który już zupełnie Ci nie pomaga. Bo jeśli oponent grał flushdraw AQ/AK, to za cholerę nie wyrzuci tutaj top pair top/second kicker.
Moim zdaniem najrozsądniejszym sposobem na rozegranie tego rozdania jest agresja na flopie, albo najpóźniej na turnie. Grasz agresywnie preflop, a potem tak pasywnie na pozostałych stritach - trochę się to gryzie. Jeśli to miał być slowplay w Twoim wykonaniu, to zdecydowanie bardzo ryzykowny i niedochodowy.
Co zagrałeś na river?
Edit: blah, nie zauważyłem, że na river spadł Aclubs... no więc gość nie ma na pewno AQ/AK clubs. To trochę zmienia postać rzeczy, bo lepszy gracz częściej zagra Ax suited, niż jakikolwiek inny układ suited. Więc na river w moim odczuciu zasadniczo zmniejsza się szansa, że on zbierał flushdrawa. A na river stanowi zagrożenie ze względu na agresywnie grane ręce typu AQ/AK w innych kolorach, albo off-suit, dlatego dalej obstaję przy agresji na wcześniejszych uliczkach.